Jak okazywać miłość a nie rozpieszczać


W obecnych czasach gdzie na każdym kroku czeka na dziecko pokusa i wszystko jest tak łatwo dostępne, zastanawiam się czy kupowanie prezentów to okazywanie miłości czy zwykłe rozpieszczanie.

Pokolenie Y

Należę do pokolenia które dzieciństwo spędziło w czasach komunistycznych. Ci którzy pamiętają tamten okres doskonale wiedzą, że powiedzieć , że nie było wyboru w sklepach to jak nic nie powiedzieć.  W latach późniejszego dzieciństwa zaczęły pojawiać się nowe kolorowe rzeczy. Czasy szkoły podstawowej to panowanie różnego rodzaju bazarów pełnych importowanego towaru.  Później doskonale pamiętam gdy wchodziła telewizja satelitarna i kablowa gdzie z zapartym tchem czekało się na bajki na kanale PRO7 lub na magazyn ligi NBA na DSFie. A w trakcie programów – reklamy. Napojów, słodyczy, zabawek i  butów. Pojawiły się pierwsze marzenia o Filach, Reebokach , Adidasach, że już nie wspomnę o Jordanach.

Niestety w czasach transformacji niewielu z rodziców stać było na kupowanie dziecku tego co tylko zapragnie . Oczywiście zdarzali się koledzy którzy dumnie paradowali w oryginalnych ciuchach czy butach. Z miejsca zyskiwali oni +10 do szacunku na dzielni. Ja należałem raczej do tej drugiej, większej grupy dzieciaków, dla których markowe rzeczy pozostawały w sferze marzeń.

Zachcianki dziecka czy moje marzenia

Z tego co pamiętam i co mówi moja mama nie byłem dzieckiem, które płaczem i krzykiem wymuszało zakup jakichś słodyczy czy zabawek. Może dlatego, że byłem świadomy naszej sytuacji materialnej a może po prostu taki miałem charakter. Zresztą do tej pory jestem człowiekiem, który zanim wyda pieniądze na jakąś swoją zachciankę, dziesięć razy się zastanowi (moja kobieta mówi, że jestem po prostu skrobidupa :)). Jednak gdy mówimy o zakupach dla synka – tutaj ręka jest o wiele lżejsza. Dlatego zastanawiam się czy spowodowane jest to chęcią zapewnienia dziecku jak najlepszych warunków czy faktycznie spełniam czasami swoje dziecięce marzenia. Nie ukrywam, że bardzo chętnie kupuję i układam z Olkiem klocki Lego, których w dzieciństwie nie miałem. Ale nie jest tak, że to ja bawię się w najlepsze a Oluś siedzi z boku. Pomagam mu raczej z elementami z którymi sobie jeszcze nie radzi a później wspólnie wymyślamy różne historie.

Rozpieszczać czy nagradzać

Jaki wpływ ma na dziecko może mieć takie rozpieszczanie. Może kupowanie wszystkiego co sobie tylko wymarzy spowoduje, że nie będzie szanował rzeczy. Nauczy się, że wszystko w życiu przychodzi łatwo i można to zdobyć poprzez manipulowanie rodzicami czy dziadkami. Z drugiej strony można zastosować system nagradzania i motywowania. Podarunki mogą skutecznie zachęcać dziecko do dobrego zachowania lub lepszej nauki. Dobrym przykładem jest eksperyment w którym dzieci mogły dostać jedną słodką piankę natychmiast lub dwie jeśli zdecydują się poczekać. Przedszkolaki, które wykazały się większą wytrwałością odznaczały się później lepszymi wynikami w nauce. Taki system może pozwolić nauczyć się dziecku planowania i cierpliwości.

Możemy rozpieszczać dziecko ale w sposób mądry. Nie chodzi tutaj o uleganie w każdej w kwestii i kupowanie każdej rzeczy o którą nas poprosi a raczej o odstępstwa od reguł. Trzeba spędzać czas z dzieckiem, bawić się z nim, rozmawiać. Czasami nawet nie trzeba nic robić po prostu poleniuchować sobie w pidżamach, ale RAZEM. Jeżeli mamy dzień wolny od pracy można ustalić z dzieckiem, że tego dnia też nie pójdzie do przedszkola. Nic się nie stanie jeśli od czasu do czasu zje batonika lub lizaka. Najważniejsze to nie tworzyć złych i niezdrowych nawyków.

Prośby czy żądania

Trzeba też odróżnić spełnianie „żądań” dziecka od sprawiania przyjemności kupowanymi prezentami. Staje się to o tyle trudniejsze, że w dzisiejszych czasach wszędzie wkoło czai się na dziecko pełno pokus. Nawet stojąc przy kasie w markecie otoczeni jesteśmy kolorowymi batonikami. Nic dziwnego, że dziecko czekając nudzi się i zacznie namawiać nas na zakup jakiejś drobnostki. Oczywiście nie ma problemu jeśli jest to tylko namawianie bo wtedy jesteśmy w stanie spokojnie wytłumaczyć dlaczego akurat teraz tego nie kupimy. Problem zaczyna się gdy dziecko na odmowę automatycznie reaguje histerią. Najczęściej wtedy rodzice ulegają lub z ich ust padają wtedy słowa które mnie osobiście denerwują – „uspokój się” i „nie przynoś mi wstydu”.  Równie dobrze można powiedzieć do tonącego – „przestań się topić”. Dziecko nie jest też rzeczą którą można się chwalić. Jeśli czujemy wstyd to dlatego, że sami go czegoś nie nauczyliśmy.

Nic nie sprawia radości

Kolejnym problemem jest gdy dziecko nie cieszy się z otrzymywanych prezentów. Przyzwyczajone jest do tego, że może mieć wszystko i obdarowujemy je coraz to nowymi zabawkami. Dlatego raduje się z nich tylko przez chwilę albo wręcz okazuje niezadowolenie. Nie chodzi o to by nie kupować dziecku upragnionych rzeczy ale dobrym pomysłem jest np. oddalenie prezentu w czasie. Kiedy dłużej będzie czekało na spełnienie fantazji to może bardziej doceni gest. Kolejnym sposobem może być także celebrowanie samego momentu dawania prezentu, żeby nie sprowadzało się to do zwykłego przekazania. Zwróćmy specjalną uwagę na budowanie napięcia przed wręczeniem, spędźmy razem czas i pobawmy się wspólnie zabawką. Taki przedmiot będzie budził pozytywne emocje i skojarzenia przez to będzie dla dziecka bardziej znaczący.

Ostatnio umówiliśmy się też z synkiem, że na razie zaprzestajemy kupowania drobnych zabaweczek a oszczędzone pieniądze odkładamy na jakiś większy wymarzony zakup. Uzgodniliśmy też, że przejrzymy wszystkie zabawki i podzielimy na takie, które zostaną do zabawy, te które do zabawy już się nie nadają i trzeba je niestety wyrzucić i te do oddania dla innych dzieci. Na początku pierwsza kupka była zdecydowanie największa ale z mijającym czasem i po rozmowach trzecia sekcja ku mojemu zadowoleniu i satysfakcji zaczęła się zdecydowanie powiększać. Oprócz uporządkowania przestrzeni taki pomysł wiąże się z jeszcze jedną zaletą – nauką dzielenia się z innymi. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że nie możemy narzucać dziecku, których zabawek ma się pozbyć. Musi być to jego samodzielna decyzja.

Więc jak nie rozpieszczać

Rodzice często zapominają, że dziecko to odrębna jednostka ludzka. Jak każdy człowiek musi nauczyć się funkcjonować według zasad społecznych. Nie rozpieścimy niemowlaka nosząc go na rękach i przytulając. Jest to najważniejszy etap w zawieraniu więzi i wręcz wskazany jest jak najczęstszy kontakt. Inaczej sytuacja wygląda w przypadku kilkulatka. Musimy jasno wyznaczyć granice i wykazywać się asertywnością. Dziecku trzeba też czasami odmówić aby nauczyło się, że nie zawsze dostaje się to czego się chce i czasami trzeba na niektóre rzeczy poczekać.

Udostępnij w mediach społecznościowych

Related Post